poniedziałek, 26 sierpnia 2013

18 things

Nie wiem czy tu jeszcze zaglądacie, ale nie mam weny do pisana. Także opiszę w skrócie co się u mnie działo w ciągu ostatnich bodajże 2 tygodni. A trochę się działo.

Po pierwsze zabukowałam bilet do domu na 2 tygodnie w październiku. Wylatuję 7 paź o 8 rano z Luton do Wrocławia, wracam 21. Akurat w urodziny Zaca ;) Po drugie zaliczyliśmy wycieczkę do Legolandu z HM i kuzynami małego. W sumie fajne miejsce, ale raczej na rodzinne wypady. Mnie tam kęci Thorpe Park. Trzeba się w końcu wybrać. Po trzecie moja Sari wraca 1 września do Londynu. Strasznie się z a nią stęskniłam. Po czwarte  23 Listopada na o2 London Arena zobaczę THIRTY SECONDS TO MARS. No tylko tym żyję od kilku dni. Zawsze chciałam się wybrać na ich koncert, ale nigdy nie miałam takiej okazji. Pamiętam jak przeżywałam ich pierwszy koncert w Pl na CLMF. Ale postanowiłam sobie że przynajmniej raz bd szalała na ich koncercie :) Jestem taka nabuzowana, że najchętniej to pobiegłabym już tam dzisiaj. Po piąte Maja wróciła do domu na Słowację i nie planuje na razie żadnych powrotów w ciągu najbliższego roku. Po szóste poznałam nową operkę z Finlandi, zastępstwo za Sonję. Brdzo miła dziewczyna i fajnie się dogadujemy. Po siódme postanowiłam sobie zrobić wycieczkę do Finlandii, na razie bez konkretnych terminów ale plany są. Po ósme poznałam miłą niemkę, mieszka nie daleko mnie  jest 'nowa' ale wydaję się ok. Po dziewiąte spotkałam 3 dziwne czeszki, które sa przekonane o swojej wyższości nad innymi. Nie planuje utrzymywanie tej jakże dziwnej znajomości. Po 10 poznałam fajną polkę, która wybiera się ze mną na Marsów i mieszka tylko 10 minut autobusem ode mnie. Borehamwood. Widziałam się z nią w niedzielę. Po jedenaste byłam na weselu z małym i hostką. Nie pytajcie jak przetrwałam, najważniejszę że żyję. Nawet nie jestem w stanie policzyć ile razy powiedziałam do małego 'don't do that' 'get of' albo 'stopped' już o 'no' nie chce mi się wspominać. Stres jak nie wiem. A brytyjczyczy co do organizacji wesel powinni brać przykład  z polaków. Wywaliło mnie z butów jak okazało się że muszę zapłacić za puszkę coli O.o O jedzeniu nie wspomnę bo zaraz po tym, pojechałyśmy do KFC na Kurczaka i frytki. I objadłyśmy się jak nie wiem. Zjedliśmy na parkingu przy okazji ogladając kolejny trailer Hollyoaks. Po dwunaste nie mogę znaleźć w całym Londynie durnego case na mój telefon. Wszystko na ajfony ! Po trzynaste wiem już jaki chcę tatuaż i zobaczymy może uda się jeszcze zrobić przed wylotem do Polandii. Po czternaste dzisiaj jest Bank Holiday miałam wolnę, spędziałm ponad 3 godziny na doprowadzaniu mojego 'mieszkania' na błysk. Wywaliłam wszytsko co nie potrzebne, i potem padłam jak mucha spałam przez 3 h prawie. Nie chciało mi się nigdzie łazić dzisiaj. Po piętnastę w czwartek odbieram paszport. Po szesnaste uzalezniłam się od piosenki marsów w nietypowym wykonaniu w kościele video wyżej <3  Po siedemnaste wrzucę kilka fot z instagrama. I po osiemnaste dzięki za odwiedziny mojego bloga.






















 xoxoxo

niedziela, 11 sierpnia 2013

Bye Bye

Sorki za nieobecność.Nie mam weny żeby napisać cokolwiek. Dziś widziałam się po raz ostatni z Sonją ;( Wraca do domu w czwartek. Ahh to jest najgorsze w tym całym operkowaniu. Rozstania z przyjaciółmi. Siedziałam jak ten debil w metrze i starałam się powstrzymywać łzy, nawet teraz jak pisze to chce mi się wyć totalnie. Takie dziwne uczucie, sama nie umiem tego określić. Sari już w domu. Ale na szczęście wraca we wrześniu. Tyle że do centrum. Ale damy rade. Nie ważne gdzie, ważne z kim. Wszyscy wyjeżdżają. Maja wraca do domu w przyszłym tygodniu i nie planuje powrotu. No ale taka kolej rzeczy. Niestety. Ola daleko, nie widziałam jej od czerwca ;( Nic mi się nie chce. Nic...

Załatwiłam paszport w końcu. Dziewczyny uważajcie na dowody. Załatwianie czegokolwiek w Konsulacie to istna katorga. Złożenie dokumentów zajęło mi 2 godziny. Niemiły 'bramkarz' i milion papierów bo to, bo tamto. Ale mam tymczasowy do odbioru 29 sierpnia a 10 letni 16 października O.o. Miałam w planach przylot do Pl na początku września, ale hostka pracuje. A 7 dni w domu mnie nie satysfakcjonuje. A po za tym bilety drogie jak cholera. Zabukuje w tym tygodniu lot z WizzAir na październik na 2 tygodnie. O połowę taniej.

I tyle w sumie. Wrzucę zdjęcia z ostatnich 2 tygodni. W ten piątek byłam z dziewczynami na tzw wieczorku pożegnalnym. Potem wylądowałam z Sari u D. I przehihrałam się z nią do 5 rano z jakichś głupot słuchając 'savage garden'. Miałam się przespać i wrócić do domu rano, ale ja nie umiem spać w nie 'swoim' łożku. Także o 6 już byłąm w swoim i spałam do 1. Zanim się wygrzebałam z łóżka była 3, na chwilę Watford i babysitting. A dziś dzień z Sonją w centrum Brick Lane i te sprawy. Ale obiecałam, jej że przylecę w odwiedziny. Także w niedalekiej przyszłości wybieram się do Finlandii ;)


















Nemo - u D i S ;)

Zdjęcia z Instagram-a












najsłodszy pies świata <3 Oxford Street


































A to z dzisiejszego dnia :

Fajita Chicken Wrap







Jak się nie ma co się lubi to się jada na ulicy ;)






Przepraszam, że same zdjęcia ale na prawdę nie chce mi się nic pisać, a chcę byś w miarę na bieżąco ;)

XOXOX