czwartek, 23 maja 2013

WWRY & everything else

Witam po stosunkowo długiej przerwie, ale miałam urwanie głowy a mianowicie zgubiłam dowód i miałam dosyć pracowity okres, hostka ciągle w trasie to i ja mam więcej roboty. Ale po kolei.
W zeszłym tygodniu w sobotę wybrałam się z S i J do kina na Star Trek: Into Darkness- co prawda nie przepadam za tego typu filmami, ale miałam swoje powody żeby się na niego wybrać. Ogólnie nie było tak tragicznie bo główny aktor był dosyć przystojny to można było nacieszyć co nie co oko. Po filmie wybraliśmy się na kawę do Strabucksa, po tym ja wróciłam z Sari do Watford  a Julian poszedł na siłownie, ale zgadaliśmy się, że spotkamy się potem w pubie. Jako, że Sari niestety miała babysitting tego wieczoru spotkałam się również s Sonją i po jakimś czasie dołączyli do nas J i D i ktoś jeszcze ale jego imienia za cholerę nie pamiętam. No i to wtedy właśnie widziałam mój dowód po raz ostatni. Nie mam bladego pojęcia jak to się stało. Musiał mi się po prostu jakoś wyślizgnąć z kieszeni albo coś no ale nic. Udało mi się złapać ostatni autobus, oczywiście nie wiedziałam jeszcze że go nie mam. W niedzielę niestety pracowałam, a że pogoda była ładna wzięłam małego do Watford i po drodze dosłownie wpadłam na J :) Pogadaliśmy chwilę, ja oczywiście spaliłam buraka. No cóż tak mam. Potem wzięłam małego do Disney Store - co on uwielbia i mógłby tam siedzieć godzinami. I tak mi zleciała niedziela. W poniedziałek rano zebrało mnie na porządki w portfelu. I szok! Otwieram portfel i widzę, że czegoś brakuję! I od raz panika wszystko latało po pokoju, pieniądze, karty, kupony. Potem to samo z torebką. Wysypałam z niej wszystko. I nic. Przeszukałam ubrania, kurtki nawet w butach sprawdzałam. Do tej pory nie wiem dlaczego no ale musiałam wszędzie zobaczyć. No i nagle zrobiło mi się gorąco i buch Zgubiłam dowód. Świeczki w oczach i co tu teraz robić. Nie mam ani paszportu, ani prawa jazdy. Dupa. Wygoglowałam w necie co robić i jest szansa na wyrobienie paszportu tymczasowego w konsulacie, ale czarno to widzę. No ale nic, musiałam się jakoś trzymać, nie powiedziałam nic hostce bo miałam nadzieję, ze znajdę. Przez cały czas bolała mnie głowa i nie mogłam spać. Niby kawałek plastiku a tyle problemu. We wtorek po szkolę skoczyłam do tego samego baru zapytać czy może, nie znaleźli go tam po sobocie. Ale niestety nic z tego. Nienawidzę trzymać w sobie czegoś co mnie dołuję, ale głupio mi było powiedzieć o tym hostce. Nie wiem czemu. W piątek miałam chwilę relaksu, byłam na musicalu We Will Rock You w oparciu na muzyce zespołu Queen. Bilety to był mój prezent od hostki na urodziny ale jakoś nie było okazji wcześniej pójść. I muszę powiedzieć, że show genialne od podniesienia kurtyny do jej ostatecznego zakończenia wszystko było perfekcyjne. Słuchając wszystkiego live miałam wrażenie, że to playback bo wszystko było zaśpiewane, zagrane perfekcyjnie. I od piątku jestem wielką fanką zespołu. Zabrałam ze sobą Maję i bawiłyśmy się świetnie. Po show, wybrałyśmy się do Mc-a na lody. A co ;) I potem ostatnim metrem do domu. W sobotę od samego rana czułam się jakby mi ktoś wpieprzył, ale tak porządnie. Miałam cały wolny dzień i babysitting wieczorem. A żę nie lubię siedzieć w domu jak mam wolne to zgadałam się z Silvią i pojechałyśmy do Borehamwood na kawę z innymi operkami. Wszystko  by było ok, gdzyby nie to, że ciśnienie mi podskoczyło jak cholera i myślałam, że wykituje na zawał. Ręce mi się trzęsły i wystraszyłam się. Pierwszy raz miałam coś takiego. Wróciłam do domu, jako że miałam chwilę czasu to trochę się zdrzemnęłam. I przeszło mi trochę. Ale po babysittingu wróciło, nie spałam do 4 bo serce mi tak waliło, że bałam się że jak zasnę to już się nie obudzę. Masakra. W końcu zasnęłam i obudziłąm się podajże około 9 z bólem głowy. I nie wiem czy wy też tak macie, ale jak jedna rzecz się sypie to potem już wszystko mnie wkurza. W pewnym momencie maiłam ochotę rzucić to wszystko i wrócić do domu. Ale kurna jak? Popłakałam sobie z bezsilności i poczułam się trochę lepiej. Pojechałam do Londynu spotkać się z Mają w Covent Garden. I tak cały dzień nam zleciał. Ja już czułam się stosunkowo lepiej. Wróciłam do domu koło 9, po drodze Mały wyczaił, że wróciłam to chcąc nie chcąc musiałam się przywitać bo płakał. W poniedziałek powiedziałam w końcu hostce o dowodzie i dostałam opieprz, że tak długo czekałam. Zadzwoniła na policje i zapytała, czy może ktoś nie znalazł dowodu i powiedziała policjantowi, że jestem z Polski to śmiał się i powiedział, że Polacy gubią dowody na potęgo. Jakiś pozytyw w tej sprawie, nie jestem jedyną sierotą. We wtorek rano dzwoniłam do konsulatu, ale albo zajęte albo nikt nie raczy podnieść słuchawki. Napisłam im maila, ale oczywiście nikt nie raczył na niego odpowiedzieć, i dziś to samo bez odpowiedzi. To umówiłam się on-line na spotkanie w spawie zgubionego dowodu. I termin jaki mi pokazała strona wypada na Uwaga : 27 LIPCA. No cyrk na kółkach! Ale nic zarejstrowałam się i potwierdziłam termin. Będę do nich jeszcze dzwonić, ale szału nie ma. To znak, że powinnam tu zostać;) Tak to sobie tłumaczę, zawsze to lepsze niż powiedzieć że przez głupotę albo nieuwagę. Sobotę mam całą wolną i wybieramy się z S i może J do nas dołączy do kina na Hungover 3. I potem idziemy do baru jak oczywiście uda mi się tam wbić bez dowodu, bo nie zawsze sprawdzają, ale znając moje szczęście to nie się domyślam :/ Ale bd dobrej myśli :)

Z Sonją x








WWRY !

autograf od Brian May dla wujka


kartka i koszulka od Maji






















do kupna conversów zbierałam się już od jakiegoś czasu, aż w końcu na spontanie z nadwyżką kasy kupiłam śliczne bielutkie trampeczki <3


sweet focia w lustrze .

szczotka do włosów - Tangle Teezer- widziałam na kilku vlogach i dziewczyny zachwalały, że z łatwością rozczesuje i rzeczywiście ;)

2in1

przetestowałam już wszystkie fluidy z tej marki- ten jest ostatni

olejek rycynowy do włosów 





Night night xx

2 komentarze:

  1. Fajne rzeczy Brytyjskie w tym sklepie :))
    Jak ty to robisz , co post to jakieś wyjście albo impreza :D

    www.pocztowki-z-uk.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ;) Hmm, bo życie au pair wbrew pozorom to nie tylko dzieci i obowiązki ;D

      Usuń