Hejka! Witam z zamglonego Stanmore dzisiaj. Tak, znowu siedzę w Costa i czekam na małego. Dzis najchętniej to nie wychodziłabym wcale z łóżka, zimno, szaro i mgła jest tak gęsta, że nie widać gdzie się idzie. No ale co poradzić, jak mus to mus. Co u mnie nowego? W sumie to nic. Po za jedną 'łamiącą wiadomością' , ale o tym za chwilę. Zostały mi tylko 4 dni i lecę do domu. Mam nadzieję, że pogoda nie spłata mi żadnych figli i nie uziemi mi samolotu na kilka godzin i wszystko będzie ok. Jeszcze tylko jutro weekend i lecim.
W zeszłym tygodniu w piątek spotkałam się w końcu z S. W sobotę byłam w Watford z L a w niedzielę znowu z S. Do domu wracałam na piechotę, było stosunkowo ciepło a po za tym domy udekorowane są świątecznymi dekoracjami i lampkami, więc było na co popatrzeć. Coś mi nie idzie dzisiaj to pisanie, co chwilę coś usuwam i zmieniam. To chyba z nie wyspania. Kiedy rano zaprowadzam małego do przedszkola, zawsze zostawiam wózek przed budynkiem i przypinam go do barierki. Dziś na przykład przypiełam samą zapnkę do barierki bez wózka. Dzień dobry, czekam na inne niespodziewajki dzisiaj. Dopiero 11 więc nic nie wiadomo. Hostka dzisiaj po za domem, wraca koło 4 i prawdopodobniej czeka mnie babysitting.
Od nowego roku szykuje mi się wiele zmian, i więcej pracy co wiąże się ze zmianą przedszkola dla małego, teraz będziemy dojeżdżać do Edgware i Zac będzie miał dłuższe zajęcia a ja więcej czasu, ale niestety wiąż się to z codziennym wstawaniem wcześnie co by tam dojechać. Będę musiała znaleźć sobie jakieś zajęcie, co robić w tym czasie. Na razie nie mogę jeszcze powiedzieć dlaczego te zmiany, ale nie długo będę mogła coś skrobnąć na ten temat. Może, nie co ureguluję swój dzień, bo jak na razie to ja funkcjonuje w cztery światy. Chodzę spać dosyć późno, wstaję późno. A jak muszę wstać wcześniej to pojawia się problem. Także może to i nawet lepiej.
Breaking News
Od rana we wtorek miałam jakieś dziwnie przeczucie, że coś się wydarzy. Wygooglowałam i mam. 30 SECONDS TO MARS w POLSCE w czerwcu. No zajebiście- przepraszam ale nie mogę inaczej tego wyrazić. Szukałam z M miejsca gdzie mogłybyśmy jechać na kolejny koncert, rozważałyśmy między innymi Francje Niemcy, Finlandię i Słowację. A tu na dzeń dobry świeżynka! Marsi w Rybniku. Lekka zdziwka, ze akurat tam ale ważne że będą. Już poprosiłam brata o zakup biletu ja niestety nie będę w stanie bo akurat będę leciała do domu. Wiem, że bilety rozejdą się szybko a ja mam chrapkę na Golden Circle mimo, że cena 229 zeta to na pewno będzie warto. Na VIP-a niestety mnie nie stać 699 złotych to kupa kasiory. Oby się udało, tak bardzo bym chciała być przy scenie. Także muszę powiadomić brata, żeby był gotowy od samego początku jak tylko wystawią bilety na sprzedaż. Kupa czasu do koncertu 22 czerwca 2014 ale ja już jestem podekscytowana jak nie wiem :)
To na razie tyle miałam dodać jakieś zdjęcia ale nie zdąże bo zaraz lecę po małego. Wrzucam jeszcze piosenkę z tutułu posta, nie daję mi spokoju.
Może dopiszę coś wieczorem :) Miłego dnia :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz