W czwartek byłam w Watford, moim głównym celem było kupno kabla do aparatu. Ale oczywiście nigdzie go nie ma. Tylko on-line. Pan pokazał mi ładowarkę do baterii, ale trochę za droga jak na moją kieszeń. Ale jak nie będę miała innego wyjścia to ją kupię. Bo potrzebuję aparat na moje urodziny. To już za tydzień. Matko, ale ten czas zapieprza. Dopiero co nowy rok, już za kilka dni luty. 20 lat. Jak to dziwnie wygląda. Dopiero co się biegało po podwórku i nie przejmowało się niczym. Hmm, no cóż taka kolej rzeczy. Weekend, nie byłam nigdzie słodkie lenistwo, aż do bólu. Znaczy do godziny 3, bo potem z małym. Muszę jutro załatwić college, bo potem już nie będzie czasu. Jutro mam wolne na szczęście. Pojadę do Brent Cross i sprawdzę, może tam mają jakieś kabelki albo z deja tańsze ładowarki. Hmm w czwartek zahaczyłam o kilka sklepów jak już tam byłam, to co mi szkodzi. Kupiłam bluzkę w New Look-u i kremowy blazer w H&M po przecenie za 7 funciaków. Hah na to czekałam. A poza tym, podczas buszowania miedzy ubraniami w H&M, baaardzo miły i przystojny z resztą chłopak, pracownik sklepu zapytał czy nie potrzebuję czasami shop assistance :) I uśmiechnął się tak, że o mało nie wywinęłam orła, bo nie zauważyłam półek z biżuterią. Udało mi się zachować resztki godności i nie przewróciłam się. Podziękowałam mu bardzo serdecznie, ale on nie dawał za wygraną i zapytał czy nie potrzebuję czasem shop assistant na resztę dnia. Hmmm spaliłam buraka jak zwykle zresztą, i uśmiechnęłam się do niego. On jeszcze coś tam powiedział, ale już nie dosłyszałam bo byłam zbyt przejęta tym, jak z tamtąd uciec żeby nie widział jak się 'spalam'. Poudawałam, że jeszcze coś tam oglądam. I zwiałam do kasy. Głupia ja, głupia.
Od piątku, napierdziela mnie niesamowicie ząb, no świra już dostaję. I ciągle jakoś nie mam okazji zapytać HM o stomatologa. Jutro też pewnie, nie będzie jak. Wczoraj skończyły mi się tabletki przeciwbólowe, nie mogłam spać, o 3 biegałam po pokoju jak narkoman na głodzie i szukałam jakichś tabletek. Znalazłam tylko no-spę. Hmm dziś już tak nie bolało, ale wieczorem zaczęło i bolii jak cholera. Z całą pewnością stwierdzam, że ból zęba to najgorszy ból EVER. Muszę coś z tym zrobić bo długo tak nie pociągne.
A co do piosenki, to mam ostatnio jazdy na starsze. A ta piosenka, jest niesamowicie uniwersalna, i zawsze wywołuje u mnie płacz. Czego już kompletnie nie potrafię wytłumaczyć.
Z racji, że boli mnie ząb odpuszczam sobie dziś pisanie po angielsku. Zarzucam aż 3 fotki ze spotkania z Polish Au Pairs. Mam nadzieję, że dziewczyny się nie obrażą:)
Branoc;)
xxx
Od piątku, napierdziela mnie niesamowicie ząb, no świra już dostaję. I ciągle jakoś nie mam okazji zapytać HM o stomatologa. Jutro też pewnie, nie będzie jak. Wczoraj skończyły mi się tabletki przeciwbólowe, nie mogłam spać, o 3 biegałam po pokoju jak narkoman na głodzie i szukałam jakichś tabletek. Znalazłam tylko no-spę. Hmm dziś już tak nie bolało, ale wieczorem zaczęło i bolii jak cholera. Z całą pewnością stwierdzam, że ból zęba to najgorszy ból EVER. Muszę coś z tym zrobić bo długo tak nie pociągne.
A co do piosenki, to mam ostatnio jazdy na starsze. A ta piosenka, jest niesamowicie uniwersalna, i zawsze wywołuje u mnie płacz. Czego już kompletnie nie potrafię wytłumaczyć.
Z racji, że boli mnie ząb odpuszczam sobie dziś pisanie po angielsku. Zarzucam aż 3 fotki ze spotkania z Polish Au Pairs. Mam nadzieję, że dziewczyny się nie obrażą:)
Branoc;)



