Kończy się kolejny tydzień a ja jeszcze nic nie napisałam o poprzednim. A mianowicie w zeszły wtorek wybrałam się z Sari na kolacje do jakiejś włoskiej knajpki. A że bardzo dobrze się dogadujemy z restauracji przeniosłyśmy się do baru. A tam znowu miałyśmy stalkera. Gościu wlazł do baru zmówił piwo i usiadł przy stoliku obok nas. I to jeszcze w taki sposób, żeby wszystko dokładnie słyszeć i chłopak myślał, że my tego nie widzimy. No ale ok. Ignorowałyśmy go. Potem przeniósł się na drugą stronę i lampił się bezczelnie. W końcu mu się znudziło i wyszedł. Było koło 11, Sari się nie śpieszyło do domu mi w sumie też nie. To wybrałyśmy się do Paparazzi akurat karaoke night się trafiło. Co prawda nie śpiewałyśmy, ale nasze zainteresowanie wzbudziła para gejów którzy co chwilę śpiewali sobie piosenki o miłości. Haha a niech im się wiedzie;) Dochodziła 12;30 ja byłam święcie przekonana że ostatni autobus mam 1:05. Ale nie. Niespodziewajka! Autobus miałam za 15 12. I co teraz? Gdyby nie Sari to darłabym z buta. Wzięłam taksówkę - musiałam się zapożyczyć u Sari na 5 funtów bo nie przewidywałam żadnych większych wydatków ani takiej ekstawagancji jak jazda taxi do domu tego wieczoru. No ale nic trudno. Ale za to bawiłam się z moją fińską przyjaciółką genialnie.
W piątek umówiłam się również z Sari na wieczór. Po drodze do Watford dowiedziałam się że będą dodatkowi goście. Myślę sobie super w końcu poznam kogoś nowego. Wbiłam do baru oczywiście spóźniona, bo po co być punktualnym ;) Sari czekała na mnie przy wejściu. Zamówiłyśmy wino Via Maria czy coś w ten deseń. Poszłyśmy do stolika a tam 3 kolesi Dn- chłopak Sari, G i J- ja na niego mówiłam Jackob - bo wyglądał jak skóra zdjęta z Jackoba ze Zmierzchu. haha wiem za stara jestem na takie bajki- ale nic na to nie poradze. :) Około 10 opróżniłyśmy z Sari butelkę. ( mamo nie czytaj tego!) No a że godzina wczesna to poszłam kupić drugą. Humory dopisywały wszystkim- żeby nie było nie nawaliłam się w trupa- tylko byłam jak to mówił Robert Górski z Kabaretu Moralnego Niepokoju 'lekko rozmiękczona' ;) Nauczyłam J mówić 'na zdrowie' i potem cały czas chodził i mówił na zdrowie. Nawet nie wiem kiedy a było już koło 1 i zamykali bar. Trzeba było się przenieść gdzie indziej. Ja już straciłam ostatni autobus do domu także albo cab albo autobus koło 5. Autobus;) Poszliśmy do klubu obok. Ale długo tam nie zostaliśmy bo muzyka do kitu. Mówię do nich zróbmy coś ekstra szalonego. Haha no to dawaj i tańczymy z J na środku drogi. Szaleństwo. Potem szybka decyzja, uderzamy do Granta do domu na afterparty;) Szliśmy całą drogą i trzymaliśmy się wszyscy za ręce, zachaczyliśmy o Mc i potem taxi. Muzyka na full i jazda. Wspólczuję sąsiadom. I tak balowaliśmy do 4, wróciliśmy na High Street i potem na przystanek. I tam poznałyśmy Adomasa, chłopaka z Litwy. Przyjechał aż z Hendon, żeby poznać jakieś dziewczyny w klubie, ale jak to on powiedział, lepiej żeby brytyjki wyglądały niż się odzywały. Haha w sumie racja. Raz w toalecie jedna dziewczyna z 3 kg tapety na twarzy pytała się jak lepiej wygląda z włosami na jeden bok czy na 2 i wyciągneła z torebki prostownice bo jej się grzywka pofalowała;) Ok, ale mniejsza o to Sari została ze mną i tak sb gadałyśmy z tym chłopakiem. W autobusie się zgadaliśmy i wymieniliśmy się nr telefonu. No tyle po 5 byłam w domu a około 10 już byłam na nogach bo śpieszyłam się na spotkanie z Polish Aupairs ;) Pozdrawiam dziewczyny jak to czytacie;) Potem babysitting i spać. W niedziele wybrałam się z Mają do Strafford poszlajać się po centrum handlowym. Nie wiem czy kiedykolwiek widziałam większe.
We wtorek come back na kurs angieskiego. Środa to samo. Nie planowałam nic specjalnego na piątek bo mi się nic nie chciało ale napisałam na forum dla au pair in Bushey czy ktoś by się nie spotkał. No i zgadałyśmy się na spotkanie w pubie. Trochę nudno było. Nie wiem, ale ja nie lubię siedzieć w barze kiedy nic ciekawego nie dzieje się w około. No chyba że jestem z Sari bo z nią nie da się nudzić;) Wróciłam do domu jeszcze po drodze jakiś idiota wystawił łeb z samochodu i darł ryja. Zastanawiający był fakt po jakiego grzyba miał okulary w środku nocy. No ale, ok ja się wystrachałam z deka, i noga na czyjeś podwórko. Hah zawsze działa. A dziś pogoda była wprost fenomenalna. Słońce cały dzień. Wybrałam się z Mają do Watford. Kupiłyśmy sobie lunch i siedziałyśmy przez pół dnia przy jeziorku na ławce. W następną sobotę wybieramy się z Mają na Boat Party na Tamizie. Hah będzie hardcore już to czuje. O tyle o ile kupie sobie jutro jakieś buty.
Mam nadzieję że pogoda jutro również dopisze;) Buźka

Niektórzy piszą raz na miesiąc o jakiś imprezach a tu Karolina co chwila coś , bez próżnowania. :))
OdpowiedzUsuńFajniee się masz. ;)
Daria :)
www.pocztowki-z-uk.blogspot.com
Staram się tak często jak tylko mogę i mam o czym pisać;)
Usuń