poniedziałek, 25 lutego 2013

free

Witam, już prawie koniec lutego O.o szok, czas nie zwalnia. Niedługo święta i POLSKA. Czasem mam takie chwile, co prawda bardzo rzadko, ale jednam miewam takowe, że bardzo a to bardzo chciałabym wrócić do domu, do rodziny i przyjaciół. Ale przeglądam portale internetowe z  informacjami z kraju. I automatycznie mi przechodzi. Nie chcę siedzieć w domu, na garnuszku rodziców i frustrować się z powodu braku pracy. Mam tylko maturę, i co z tego. Nawet do zamiatania ulic by mnie nikt nie przyjął. A tu spokojnie mam umowę do czerwca. A potem się zobaczy, jeżeli rodzinka bd chciała mnie dłużej zostanę na kolejne 6 miesięcy. Jeśli nie, poszukam już jakiejś 'normalnej' pracy, mieszkania i zacznę żyć na taki prawdziwy, własny rachunek. Wiem, że bd ciężko. Nie ma nic za darmo i kokosy z nieba nie lecą, ale chcieć to móc. Ale dosyć o tym. Ostatni tydzień był stosunkowo spokojny. Nie napracowałam się za dużo. W poprzedni weekend spotkałam się z Izą w Londynie. Urządziłyśmy sobie mały spacer wzdłuż Tamizy, 'zaliczyłyśmy' Big Bena, London Eye- (ale na razie tylko ogądałyśmy London Eye, a nie podziwiałyśmy widoków z niego- poczekam do wiosny kiedy bd lepsza widoczność), Tate Modern, ale tylko na chwilę- znaczy żeby skorzystać z toalety;) Potem Oxford Street i do domu. Miałyśmy się spotkać również wieczorem w Harrow,  ale  na Metropolitan Line były drobne prace, przez co Iza musiała wracać do domu około 2 godzin. I bez sensu było spędzić pół wieczora w komunikacji miejskiej. A, że ja się nakręciłam na party, Anett niezawodna zawsze gdzieś w sobotę, no to się wybrałam z nimi do Watford. Było super, uśmiałam się jak nigdy. W niedzielę pracowałam. Nic szczególnego nie robiłam z małym, bo nie miałam siły. W poniedziałek miałam dzień wolny a wieczorem babysitting. A jako, że w ciągu tygodnia nie ma z kim się poszlajać bo wszyscy pracują to szlajałam się sama po centrum handlowym. Lepsze to niż kisić się w pokoju. Kupiłam farbę, bo ombre hair w ciągu jednego dnia strasznie mi zbrzydy, w sensie że odwidziało mi się po prostu. I kupiłam farbę, ciemny blond czy coś w ten deseń ale jak zwykle, włosy wychodzą dość ciemne. Poczekam, aż się trochę wypłucze kolor. Kupiłam 2 T-shirty w Primarku po 3 funciaki. I chciałam kupic koszulkę, która całkowicie mnie urzekła. Ale były tylko ogromne rozmiary, także musiałam się wstrzymać. A mianowicie, bluzka z kocim pyszczkiem z ogromnymi niebieskimi oczyskami. Dopadłam ją w innym Primarku. We wtorek byłam wolna do 3, ale nie chciało mi się latać dlatego, zostałam i leniłam się w łożku. Powiem wam, że nic nie robienie jest strasznie męczące. Ale jestem zbyt leniwa, żeby np poskładać ubrania, albo coś w tym stylu. Mnie ochota na sprzątanie nachodzi dopiero wieczorem około godziny 2-3. Wczoraj host wrócił przed 3 do domu, ja miałam babysitting i zamiast iść spać to posprzątałam pokój, zmieniłam pościel, pozmywałam talerze z całego tygodnia i tak mi leciał czas. W środę, ogarnęłam im dom w końcu, aż mi głupio było, ze tyle czasu nie sprzątałam, ale nie miałam kiedy. Potem pojechaliśmy na plac zabaw, ale że piździło jak w kieleckim pojechaliśmy do mamy mojej hostki, gdzie Zac bawił się z kuzynami a ja sobie chillowałam w kuchni z hostką. W czwartek miałam luz, cały dzień dla mnie. Pojechałam do Wood Green- byłam tam wcześniej z Olą i jakoś tak na spontanie wsiadłam w autobus i heja. I tam w Primarku dorwałam kocią bluzkę za pół darmo i bluzkę w H&M też na wyprzedaży. Czasami, fajnie tak samemu sobie połazić, ale tylko czasami. Piątek też wolne- to byłam w Watford- dla zabicia czasu a wieczorem byłam z Anett i Cshengą w klubie Yates i wybawiłam się jak nie wiem. Nie pamiętam kiedy ostatnio tak się wytańczyłam- do dziś mnie bolą nogi. I trochę mnie przewiało i łupie mnie w szyji. Ale mam nadzieję, że mi przejdzie. W ciągu lutego moje życie towarzyskie tutaj trochę podupadło- nie wiem czy wspominałam, ale moja HM miała trasę koncertową i ja musiałam być z małym. Ale teraz to sobie odbiję bo to już koniec. 4 tygodnie z hakiem i lecę do Polski. Mam nadzieję, że wykorzystam te 8 dni lepiej niż ostatnio. Mam zamiar również spotkać się z Olą w Krakowie. A no i muszę oddać jej sukienkę. Wracam 3 kwietnia i mam nadzieję, że bd już ciepło bo można by w końcu gdzieś wyjść do ludzi z małymi, albo wieczorem po pracy. A już było tak ładnie ponad 10 stopni, a teraz znowu ochłodzenie do -1 lub 2. 
Nie wiem czy kiedyś o tym wspominałam, ale jak wchodzę z małym do autobusu to czuję jak 30 par oczu wpatruję się we mnie i w Zaca. Chociaż, nie rozumiem dlaczego przecież tutaj co druga 4 brytyjka w wieku 20-23 ma już dziecko. O.o Ale mi się zawsze chcę z tego śmiać, nie wiem co to za zboczenie.
Ale, żeby nie było tak kolorowo to weekend miałam pracujący- cały. Hostka wyjechała na 2 dni. Wraca dzisaj. Byliśmy z Zac-iem w softplay. I myślałam, że w łeb sobie strzele. Około setka dzieciaków w różnym wieku i bądź mądry i znajdź w tłumie 'swoje' dziecko. A mały jest szybki jak nie wiem to ja się tylko obróciłam, żeby odstawić wózek a jego już nie było. I szukaj wiatru w polu. To jest duża hala z 3 różnymi placami do zabaw plus stoliki dla rodziców i kuchnia. Nie wiedziałam w którą stronę iść. Ale udało się rozpoznałam go po skarpetkach w dużej plastikowej rurze;) No i tak mi zleciało.
We wtorek wieczorem mam pierwsze zajęcia na nowym kursie. Mam nadzieje, że bd ok. Postaram się opisać wrażenia.










Kilka fot z Londka- znalazłam na kompie



ombre jeszcze

Piątek- Cshenga

z Anett

słuchawki- TK- MAXX - nie plączą się :)




hahah - Paweł </3
Bluzka H&M



DobRanOc ;*

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz