wtorek, 16 października 2012

people&people

Mam dziś babysitting także, może uda mi się tutaj coś skrobnąć;)

Jak już wspomniałam wcześniej wcześniej poznałam tutaj masę sympatycznych ludzi z różnych zakątków świata. Na brak Polaków tutaj również nie narzekam. Tak się składa, że mój host prowadzi w tej miejscowości restauracje w której pracują w większości Polacy. Plus za to, że mam możliwość sobie dorobić jako kelnerka. Polacy tutaj to normalka, zazwyczaj najpopularniejsze polskie słowo 'kur&@\' można usłyszeć w autobusie lub, uwaga w sekretariacie w Collegu. A było to mniej więcej tak, siedzę sobie przy stoliku i załatwiam wszystkie formalności związane z moim kursem i wchodzi Pan w brudnym, wyciągnietym podkoszulku z iPhonem w ręku i słuchawkach w uszach. I nagle zaczyna krzyczeć do telefonu coś w stylu "no, czy ich ku$#a po**bało, gdzie oni mi się tu z tą ku**a szafą pchają. Ch**e pi***lone. No ręce mi opadły, zrobiłam się czerwona. Nie wiem dlaczego. Nikt w sumie nie zwrócił na gościa uwagi, ale dla mnie to było co najmniej dziwne. Innym razem, po wyjściu z klubu zaczepiło nas dwóch kolesi, z tego co się przedstawili byli z Egiptu chyba, i kiedy dowiedzieli się że jestem z Polski jeden powiedział do mnie ' He is ku#@' i nie wytrzymałam, wybuchłam śmiechem on również. Tylko jego kolega nie bardzo był obeznany w języku polskim, także stał i patrzył się na nas jak na idiotów. Masakra. Ale ludzie znają również  inne milsze słowa czy zwroty typu 'jak się masz' albo 'kocham Cię'. Czasem naprawdę można się z tego pośmiać. Albo inna sytuacja, moja host mum zaprosiła na obiad swoich rodziców, przygotowała również deser. Siedzimy wszyscy w salonie, wcinamy ciasto. I w pewnym momencie jej tata powiedział do niej: 'Mazz, its taste like gówno'. No i znowu, atak śmiechu aż się poplułam. Do tej pory jak sobie to przypomnę to mi się micha cieszy.

Miałam jedną dość nie miłą sytuacje w autobusie. A więc wracałam z Zakiem z softplay z Finshley, tak dla przypomnienia ma dwa lata i korzysta jeszcze z wózka. Wchodzimy do autobusu, Oysterka w ruch. O patrze jedno wolne miejsce w przestrzeni dla wózków, obok młoda dziewczyna z wózkiem. Więc wbijam, parkuje. Gites. Po chwili słyszę jak otwierają się drzwi i opuszczający sie podjazd dla wózków inwalidzkich  pani do mnie w niezbyt kulturalny sposób, że ona tu MUSI wprowadzić wózek ze starszą kobietą. No to aj sobie pomyślałam ok, stanę sobie z boku z małym i po sprawie. A tu nie ta dziewczyna która obok mnie stała, powiedziałą ze ja byłam tu pierwsza i nie mam obowiązku się przesuwać. Machnęłam ręką i powiedziałam, że to dla mnie ok. I tu się zaczęło. Pani która pchała wózek w krzyk, starsza pani również. Dziewczyna z dzieckiem nie daję za wygraną. Ja stoję jak wryta. Zak nie wie o co biega. Autobus stoi w miejscu, ludzie się denerwują. Prawie doszło do rękoczynów jak pani opiekunka próbowała przesunąć wózek z dzieckiem. Zbiegła się ochrona. O maskara. Kierowca mnie przeprasza. Miałam już wysiąść. Ale pan z sekjurity ustawił wszystkich do pionu i jakimś cudem autobus ruszył. Co nie znaczyło. że sprawa została zamknięta. Gdzie tam. Na kolejnym przystanku dosiadł się jakiś znajomy tejże dziewczyny z dzieckiem. I on również uznał, że powinien wyrazić swoją opinie na ten temat. Na szczęście moja host mum zadzwoniła do mnie i kazała mi wysiąść na kolejnym przystanku. Zostaliśmy uratowani. Paranoja.

Ogólnie Anglicy to przemili i bardzo pomocni ludzie. A moi hości to już pzesadzają;) Mogę liczyć na nich w każdej sytuacji. Pamiętam jak pierwszy raz wybrałam się na spotkanie z inną Au Pair. Dowieźli mnie na miejsce, pytali kilka razy czy aby na pewno wszystko w porządku.Potem jeszcze kilka smsów i telefonów. Nie powiem bardzo to było miłe. Albo innym razem, wybraliśmy sie do centrum handlowego, kiedy mieliśmy wychodzić zapytała gdzie jest moje starsze dziecko. Żyjemy w bardzo przyjaznych stosunkach. Rozmawia mi się z nią bardzo dobrze. Kiedy mnie o coś poprosi nie mam żadnych oporów, bo mam 100% pewność, że gdy ja ich o coś poproszę to mi nie odmówią. Nie raz mi już to udowodnili.

Chcę aby mój blog był dzienną relacją z mojego pobytu tutaj, ale chciałam jakoś zapisać chociaż drobną część tego co sie tu wydarzyło.Także następny wpis bd już dotyczył najaktualniejszych wydarzeń. A tak odbiegając od tematu mam w planach w najbliższym czasie zrobić sobie mały tatuaż, i dotrzymać obietnicy jaką sobie złożyłam przed napisaniem matury. Obiecałam sobie, że jak zdam  to skoczę na bungie. Także pomału rozglądam się za odpowiednim miejscem.


3xL










Brak komentarzy:

Prześlij komentarz