A więc, od początku, Mam na imię Karolina mam 19 lat i od ponad 4 miesięcy jestem Au Pair w Anglii, w małym miasteczku w pólnocnym Londynie - Bushey Heath :) Jestem Au Pair z przypadku. Nigdy wcześniej nie słyszałam o czymś takim jak au pair. O programie dowiedziałam się od mojej koleżanki, która również chciała być au pair, na początku bardziej niż ja. Miałam obawy, daleko od domu, bez rodziny, przyjaciół u obcych ludzi. Ale w końcu się zdecydowałam, i potem już wszystko działo się bardzo szybko. Pierwsza rozmowa z potencjalną rodzinką, stres i jest! Bilet, łzy mamy i siostry na lotnisku, pierwszy lot samolotem i 6.06.2012 r. moja noga stanęła na wyspach, na lotnisku w Luton. Szczerze odetchnęłam z ulgą, kiedy opuściłam pokład samolotu. A potem znowu stres, gdzie moja walizka;) Ale udało się, poszło nawet gładko.Tak, tylko potem weź znajdź człowieka który cię zabierze do hostfamily. Znalazłam, gościu z kartką z moim imieniem i nazwiskiem. Pierwsza reakcja, śmiech, nie wiem dlaczego. Gościu coś do mnie nawija a ja zielona, kumałam co trzecie słowo. Banan na pysku i 'yes'. Nie pamiętam już czy powiedziałam coś jeszcze poza tym. Ok, jakoś przetrwałam, najgorsze miało dopiero nadejść. Poszliśmy do jego auta, on pakował moją walizkę do bagażnika i powiedział do mnie żebym wsiadła do auta, ok nie ma sprawy pomyślałam i dawaj otwieram drzwi a tu szok. Kierownica. Gościu patrzy na manie jak na niedorozwinętą. Ja oczywiście burak na twarzy, i jakoś wybełkotałam, ze u nas mamy kierownice z drugiej strony. I jakoś udało mi się to przetrwać. Potem spotkanie z host mum i Zakiem. Wszystko super nie mogłam chyba trafić lepiej. Świetni ludzie, bardzo mili i pomocni w każdej sprawie.
Tutaj zaczęłam wszystko od samego początku, z zupełnie czystą kartą. I mogę ją zapisać tak jak tylko zapragnę. W Polsce nie miałam takiej szansy, życie w małej miejscowości, gdzie wszyscy wiedzą o tobie więcej niż ty sama. Należałam do osób nieśmiałych, bardzo nieśmiałych. Piszę w czasie przeszłym, bo teraz już tak nie jest. Nabrałam pewności siebie, i teraz nie ma dla mnie rzeczy nie możliwych. To był wielki krok do przodu, początek. Gdyby ktoś powiedział mi rok temu, że bd w tym miejscu gdzie teraz jestem, nie uwierzyłabym. A tu proszę. Mogę powiedzieć, że się usamodzielniłam. Lubie swoją niezależność. Mieszkam sama, mam swój domek pokój i łazienkę. Dobrze mi tu. Oczywiście, że tęsknie za rodziną, przyjaciółmi. Ale potrzebowałam zmiany, moje życie nigdy nie było specjalnie usłane różami, toteż tutaj dopiero odżyłam. W ciągu tych 4 miesięcy poznałam bardzo wielu świetnych ludzi z całego świata. Zobaczyłam to c do tej pory mogłam podziwiać tylko poprzez monitor. Byłam w Hiszpanii z moją host family. Mam w planach odwiedzić Szkocję i Irlandię ze znajomymi. Poważnie wiąże moją przyszłość z Anglią, nie chodzi tu o operkowanie bo nie można być au pair przez całe życie. Myślę o studiowaniu tutaj jakiegoś ciekawego kierunku. Rozpoczęłam kurs w pobliskim collegu, żeby potem było mi łatwiej dostać się na uniwersytet. Czuje, że właśnie tutaj jest moje miejsce.
Baj de wej, kilka fociszów.
#london
# room
# spain
To tyle tak na początek :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz