Oj dawno tu nie zaglądałam, jestem ostatnio dosyć zajęta. Weekend miałam świetny, pomimo że w piątek nie czułam się zbyt dobrze. Ale zaprosiłam Olę do mnie na Pidżama Party. Obżarłyśmy się jak nigdy, wszystkiego po trochu, czipsy, donatsy, pizza, michałki i już nie pamiętam co tam jeszcze było. A co tam ;) Oglądałyśmy po raz już nie wiem który 'straszny film 2' - tak głupi, że aż śmieszny. Poszłyśmy spać koło 4 a o 9 już byłyśmy na nogach i szykowałyśmy się na shopping w Watford. Co prawda nie miałam zbyt dużo czasu bo zaczynałam pracę o 15, bo hości śpieszyli się na wesele. To szybko tu i tam. I potem na łeb na szyje, biegiem z przystanku z tobołami, żeby się nie spóźnić. Dałam radę. Mały szybko zasnął więc i ja się przespałam. No i calutką niedzielę spędziłam z Olą w Londynie. Nóg nie czułam, chodziłyśmy calutki dzień. Oxford Street, Picadilly Circus, Trafalgar Square, Big Ben i Buckingam Palace i to wszystko na piechotkę. Ale śmiechu co nie miara. Coś czuję, że znalazłam bratnią duszę w UK :) Hmm, a tak wiecęj to nic, czekam na święta. Aaaa, wczoraj byłam z Anett na piwie w Yates, i ona obczajała takiego chłopaka, w sumie już od jakiegoś czasu. Jest tam barmanem, więc Anett siedzi tam co weekend. Haha, crazy Hungarian Girl :)
Spadam oglądać, jakiś kolejny durnowaty film.
Dobranoc ;*
Czekam na posta z Polski <3
OdpowiedzUsuń